Jak połączyć studia, pracę i podróże?

Zastanawiasz się jak skutecznie połączyć studia, pracę i podróże? Jak zamieszkać na dłuższą chwilę za granicą nie mając “grubego” portfela? A może chciałbyś przejść przez jeden z najżywszych kursów języka obcego lub przeżyć życiową przygodę, którą będziesz wspominać do końca życia?! Na te oraz inne pytania postaram się odpowiedzieć na przykładzie własnej historii związanej z kilkukrotnym udziałem w programie Erasmus+.

Erasmus+ to edukacyjny program UE działający do roku akademickiego 2020/21 umożliwiający zrealizowanie przynajmniej 1 semestru studiów(licencjackich, magisterskich, doktoranckich) za granicą w jednej z uczelni partnerskich. Semestr ten oczywiście jest zaliczany na naszej uczelni, ale realizowany w uczelni zagranicznej o tym samym lub podobnym profilu naukowym. Na każdej stronie internetowej uczelni biorącej udział w programie E+ możecie znaleźć informacje opisujące krok po kroku co należy zrobić, aby dostać się do programu.

Najważniejsze kryteria to zaliczenie 1 roku studiów bez warunków(w trakcie 1 roku już można składać wnioski o przystąpienie do programu) oraz znajomość zwykle języka angielskiego na poziomie B1(choć bywa różnie 🙂 ). Uczelnie we Francji, Niemczech i Hiszpanii bardzo często wymagają znajomości ich języka ojczystego. Każdy zakwalifikowany do programu student otrzymuje stypendium na wyjazd. Wysokość grantu zależy od miejsca do, którego wyjeżdżamy, czasu trwania naszej wymiany(nie może być dłuższa niż 12 miesięcy w trakcie studiów każdego stopnia) oraz uczelni macierzystej. Kraje UE zostały podzielone na 3 grupy. Pierwsza grupa to kraje najdroższe, a trzecia najtańsze w utrzymaniu się. Granty są odpowiednio dopasowane do grup państw i wynoszą zwykle od 300 do 500 euro/mc. Każda uczelnia dysponuje różnymi kwotami grantów, dlatego w celu upewnienia się czy są one niższe lub wyższe należy udać się do uczelnianego biura współpracy z zagranicą/międzynarodowej i tam zadać każde nurtujące Nas pytanie. Prócz podstawowego grantu studenci, którzy są w słabszej sytuacji materialnej oraz otrzymują stypendium socjalne mogą się ubiegać o dodatkową pomoc z PO WER (Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój), która wynosi 200 euro/mc.

Moje doświadczenie

Uniwersytet w Tartu

Jako doświadczony beneficjent programu Erasmus+ wykorzystałem prawie maksymalnie uczestnictwo w tym projekcie. Miałem ogromną przyjemność być na trzech wymianach w ramach programu Erasmus i Erasmus+. W sumie spędziłem ponad rok w 3 różnych państwach. Jednym z moich marzeń na pierwszym roku studiów było wzięcie udziału w programie oraz studiowanie za granicą i łączenie tego z podróżami. Marzenie spełniło się, aż 3 razy! Zaradność i pasja w tym bardzo pomogła. Pierwszy raz wyjechałem do Estonii(Tartu), następnie do Czech(Praga), a potem do Norwegii(Oslo). Trzy różne państwa oraz trzy bezcenne i bardzo różniące się od siebie doświadczenia. Trzy różne motywacje stymulujące do podjęcia wyzwania. Pierwszym motywem wyjazdu była oczywiście chęć przeżycia wielkiej międzynarodowej przygody oraz spełnienia jednego ze swoich marzeń.
Sprawdzenia siebie w kompletnie nowym środowisku i porównania uczelni sportowych. Miałem jeszcze jeden bardzo ważny dla mnie cel – nauka języka rosyjskiego. Obiecałem sobie na 1 roku, że zacznę uczyć się tego języka. Tak mi się spodobał, że siedziałem prawie codziennie i uczyłem się go z różnych źródeł(książki, audiobooki, programy komputerowe, ludzie). Otoczyłem się rosyjskim z każdej strony i zbudowałem porządny fundament kolejnego języka obcego przed wyjazdem do Estonii. Państwa, w którym szacuje się, że mieszka ok. 20-25% Rosjan, a jeszcze więcej ludzi włada sprawnie tym językiem(w szczególności ludzie po 40 r.ż). Przyjeżdżając do Tartu okazało się, że zostałem zakwaterowany w 3 pokojowym segmencie z 5 Rosjanami! Nie mogłem uwierzyć, że miałem takie szczęście. Rano, w dzień i w nocy cały czas rosyjski!

Odręczna mapa autostopowicza Estonia ——> Polska

W Polsce otoczyłem się rosyjskim(pomógł mi w tym mój dobry znajomy Артем), a w estońskim akademiku byłem okrążony językiem i Rosjanami z każdej strony 🙂 To był najlepszy kurs języka rosyjskiego na świecie. Wspólne rozmowy, gotowanie, treningi, imprezy wszystko zwykle po rosyjsku. Postęp był olbrzymi! Po tej przygodzie obiecałem sobie zdać jeszcze raz maturę. Po żywym kursie jaki przeszedłem w Estonii oraz samodzielnych przygotowaniach zdałem podstawowy rosyjski na 100%(pisemny i ustny). Od wyjazdu do Estonii minęły ok. 4 lata i wciąż utrzymuję kontakt z tam poznanymi studentami!

Pod koniec wymiany wraz z przyjacielem z Polski sprawdziliśmy ile czasu potrzeba na dojechanie z Tartu do Warszawy autostopem. Okazuje się, że przy odrobinie szczęścia z odręcznie narysowaną mapą i 5 przesiadkami można dotrzeć tam w 18 godzin. Wyjazd do Czech był bardzo spontaniczny. Inspiratorką do tego wyjazdu była moja dziewczyna, która chciała skutecznie rozwinąć swój angielski i przełamać wszystkie bariery, które wtedy przed nią stały. Wymiana w Pradze była równie towarzyska i owocna w naukę. Będąc w Czechach, skupiłem się na wchłanianiu wiedzy specjalistycznej z wychowania fizycznego(metodyki i teorii sportu) oraz na treningach brazylijskiego jiu-jitsu i akrobatyki. W międzyczasie starałem się jak najwięcej zwiedzać państwa graniczące z Czechami oraz poznawać innych studentów w Uniwersytecie Karola. Każdy drugi weekend spędzałem bardzo mile razem z moją dziewczyną(obecnie narzeczoną). Udało nam się połączyć przyjemne z pożytecznym. Każdy z nas był w innym mieście i uniwersytecie, ale za to w jednym państwie. Dzięki temu mogliśmy z jednej strony skupić się na nauce, a z drugiej regularnie spotykać i zmniejszyć tęsknotę, która często dawała się we znaki.

Kluczowy moment

Idąc pewnego dnia przez korytarz AWFu zauważyłem często powtarzające się kartki z informacją o dostępnym miejscu dla jednego studenta chętnego na wymianę w ramach programu Erasmus+ z wysokim dofinansowaniem z Funduszu Stypendialnego i Szkoleniowego. Norwegia z opowieści moich znajomych zawsze wydawała mi się ciekawym miejscem. Dlatego też nie zwlekając długo, udałem się do uczelnianego biura współpracy z zagranicą, aby dowiedzieć się wszystkiego na ten temat. Następnie złożyłem wniosek i udało mi się dostać to miejsce i szanse na stypendium do Oslo. Decyzja o wyjeździe była bardzo trudna. Po długich rozmowach z moją kochaną i bardzo wyrozumiałą dziewczyną doszliśmy do wniosku, że wyjadę. Bardzo zależało mi na tym, żeby to był wyjątkowy wyjazd. Wiedziałem, że muszę go wykorzystać w 100%. Dlatego tym razem byłem jeszcze lepiej przygotowany niż do poprzednich. Wyznaczyłem sobie 3 cele. Nauka, praca, treningi. Jak najwięcej nauczyć się w przeciągu tych 4 miesięcy(norweski oraz obowiązkowe przedmioty na uczelni). Trenować i dbać o kondycję fizyczną wraz z poznanymi studentami na uczelni – to był fajny sposób na utrzymywanie kontaktu i dbanie o relacje ze znajomymi poznanymi w Oslo. Trzecim celem było jak najwięcej zaoszczędzić na zbliżające się po cichutku wesele, aby to było możliwe musiałem znaleźć sobie dodatkową pracę, która pozwalałaby na odłożenie pokaźnej sumy.

Erasmus team

W tym kierunku poczyniłem już kroki w Polsce robiąc wywiad wśród znajomych, którzy już byli w Norwegii. Wypytałem ich o wszystko! Zakwaterowanie, jedzenie, ludzi, pracę, studia, ceny, zwyczaje, pogodę. Dostałem mnóstwo cennych informacji, które skutecznie pomogły mi się przygotować na życie w jednym z najdroższych państw świata. Podczas jednej z rozmów kolega zaśmiał się i powiedział „idź do fryzjera przed wylotem, bo w Oslo to nie jest najtańsza usługa”. Po sprawdzeniu cen usług fryzjerskich okazało się, że najtańsze strzyżenie w Oslo kosztuje ok. 100zł. Spora cena jak na kieszeń studenta. Wpadłem zaraz po tym zbiegu okoliczności na fajny sposób dorabiania w Oslo. Postanowiłem zostać studenckim fryzjerem. Przed wyjazdem strzygłem już kilka razy tatę i całkiem nieźle mi to wychodziło. Zakupiłem więc maszynkę, pelerynę, nożyczki i grzebień fryzjerski. Założyłem również fanpage na fb, na którym ogłosiłem Erasmusom i innym studentom, że strzygę za darmo, ale „napiwki są mile widziane” i tak rozkręciłem fajną inicjatywę 🙂 Strzygłem wielu studentów za darmo, ale większość zawsze zostawiała porządny napiwek! Jako, że byłem zdeterminowany do ciężkiej pracy w Oslo, udało mi się znaleźć jeszcze inną pracę dodatkową w jednym z fast foodów oraz w sekcji gimnastycznej jako
instruktor gimnastyki ogólnorozwojowej z dziećmi. Tym sposobem przy sporym nakładzie pracy i odrobinie szczęścia udało mi się osiągnąć jeden z celów. Na uniwersytecie miałem jedynie 3 modułowe(rozbudowane) przedmioty(nutrition, sport for seniors, volunteering in sport).

Norweska przyroda

Studia w Oslo mimo małej ilości przedmiotów były najbardziej wymagające, ponieważ nikt mnie i innych Erasmusów nie traktował ulgowo. Część zajęć i wykładów mieliśmy z innymi norweskimi studentami, którzy mieli program po angielsku, dlatego każdego należało traktować równo. Wszystkie egzaminy oficjalnie zdawaliśmy razem z norweskimi studentami. Cały rok zbierał się o określonej godzinie na sali gimnastycznej i przystępował do 3-4 godzinnych egzaminów ze swoich przedmiotów. Powaga i zapowiedzi wykładowców bardzo motywowały mnie do intensywnej nauki. Dlatego często od rana przesiadywałem w bibliotece i uczyłem się swoich przedmiotów oraz języka norweskiego. Z czasem dołączył do mnie kolega ze Szwajcarii, który jak się okazało był bardzo podobnym do mnie człowiekiem. Tak się zawiązała do dziś trwająca przyjaźń polsko-szwajcarska. Trenowaliśmy, uczyliśmy się i sporo gadaliśmy na wspólne tematy. Na każdym z wyjazdów poznałem mnóstwo ludzi z całego świata, ale tak już chyba jest, że zwykle utrzymuje się kontakt po wszystkim z jedną, może dwiema osobami. Chciałbym opisać wiele więcej przygód, które spotkały mnie w Norwegii i innych państwach, ale nie to jest najważniejsze tutaj(chętnych zapraszam do zadawania pytań). Dodam, że byłem tak bardzo zainspirowany Programem Erasmus+, że poświęciłem temu tematowi swoją pracę magisterską, dzięki czemu pisanie jej było dla mnie czystą przyjemnością.

Trzeci wyjazd oparty był na doświadczeniu ludzi, którzy studiowali w Norwegii przede mną. Połączenie wiedzy i bagażu doświadczeń mojego środowiska pozwoliło mi na solidne przygotowanie się do najbardziej wymagającego Erasmusa. Bezcenne doświadczenia, planowanie, pasja i dyscyplina pomogły w połączeniu wszystkiego na czym mi zależało. Połączenie studiów, pracy i podróży nie jest łatwe, ale przy odpowiednio silnej determinacji, działaniach i sprzyjającym(pomocnym) środowisku jest w zasięgu Twojej ręki.

Podsumowując

 Uczestnictwo w Programie Erasmus+ daje wiele korzyści i umożliwia nam połączenie wyżej wymienionych dziedzin, jakimi są: studia, praca i podróże. Bardzo ważnym i zarazem pozytywnym skutkiem ubocznym Erasmusa jest również rozwój kompetencji miękkich (komunikatywność, kreatywność, samodzielność, elastyczność, asertywność, umiejętność pracy w grupie, zarządzanie czasem i inne). Przed dokonaniem ostatecznej decyzji warto zadać sobie kilka ważnych pytań np. Dlaczego chcemy wziąć udział w programie? Gdzie chcielibyśmy pojechać? Czy jesteśmy w stanie poświęcić to, co mamy teraz? (relacje, praca i inne zobowiązania)? Co chcielibyśmy wynieść z takiego doświadczenia). Czy jestem zabezpieczony finansowo(w przypadku wyboru drogiego w utrzymaniu się państwa)? Okres studiów to według mnie najlepszy czas na samorozwój i podbijanie świata, dlatego warto go wykorzystać i spełnić, choć część swoich najskrytszych marzeń.
Jeśli wciąż myślisz o studiach lub pracy za granicą lub masz po prostu jakieś pytania związane z tym tematem, albo chciał/a byś podzielić się swoimi wrażeniami po przeczytaniu tego wpisu, zapraszam do dyskusji 🙂

Przydatne linki:

www.facebook.com/groups/pl.erasmus/

 

Strona główna

Erasmus+

Do kolejnego przeczytania!

Mateusz